wtorek, 25 czerwca 2013

Od Ortanusa

Bardzo polubiłem Nike, Soraję i resztę szczeniaków.
-Może za niedługo wy nas odwiedzicie?-zaproponowałem.
-Jeśli mama się zgodzi to z wielką chęcią.-odpowiedziała Nike rozpromieniona. Była zadowolona, że idzie jej o wiele lepiej w nauce latania.
-Ortanus, Tikiya, Ephira! Chyba czas już do domu?- z lekkim uśmieszkiem spytała moja mama Sara.
-Mamo! Możemy zostać do zachodu słońca?-poprosiła Tikiya, która bawiła się w berka z Miru i Julią.
-Jeśli Artemisa nie ma nic przeciwko to...-niedaliśmy jej dokończyć tylko pognaliśmy do Alphy, aby pozwoliła nam jeszcze zostać.
-Proooszę Mamo!-błagała Soraja, która jak było widać świetnie się bawiła z Ephirą.
-No dobrze. Rzadko się spotykamy, więc możecie pobawić się trochę dłużej.-westchnęła Alpha Artemisa.
-Super!-wykrzyknęliśmy wszyscy. Ja i Nike poszliśmy na polanę by poduczyć się latać. Zawołaliśmy Ephirę, ponieważ ona mnie uczyła latać, więc dlaczego nie można by spróbować nauczyć tak Nike?
Soraja przyłączyła się do Miru, Tikii i Julii. Ephira zaczęła tłumaczyć Nike co ma robić:
-Oba skrzydła muszą iść równocześnie. Inaczej nie złapiesz w nie wiatru. Pomyśl, że jesteś piórkiem na wietrze. Niech wiatr Cię poniesie!!!- rozłożyła skrzydła i poleciała ponad chmurami, bo zawiał strasznie mocny wiatr.
-Ephira? Jesteś tam? Nie musisz mi już więcej pomagać. Resztę już ja wyjaśnię.-krzyknąłem do mojej siostry.
-Może spróbujesz Nike?-zaproponowałem.
Alpha Prim meszła na kłodę, na której wcześniej siedziała Ephira.
-Rozluźnij się. Nie stresuj się. Jeśli spadniesz złapię Cię-poradziłem i stanąłem przed pniem drzewa. Widziałem, że się rozluźnia. Rozkłada skrzydła i ...
<Nike dokończysz?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz