Obróciłem się i zobaczyłem Nike, która płakała zza krzaków.
-Ja też dużo razy nie potrafiłem wystartować. To jest najtrudniejsz
część lotu. Jedno nas w tym różni. Ja nie chciałem się poddawać. Poddają
się najsłabsi. A ty do nich nie należysz.-potrąciłem ją nosem, aby
zachęcić ją do ponownej próby.
-Tak myślisz?-zapytała spoglądając na mnie.
-Tak. Masz bardzo duże skrzydła. One potrzebują tylko treningu.-zaśmiałem się.-Później będziesz "asem przestworzy".
-Dobrze...-powiedziała jeszcze płaczliwym głosem, lecz zachwilę
wypowiedziała słowa, które zabrzmiały bardzo dorośle- Nie będę się
poddawać! Jestem Nike, Alpha Prim Watahy Złotej Iskry!
Zawyła. Zawtórowałem jej i pobiegliśmy na polanę. Najpierw ja wzbiłem
się w powietrze i od nowa pokazałem jej wszystkie wskazówki. Weszła na
kłodę i powoli rozkładała skrzydła. Widać było, że bardzo chce latać,
ponieważ drżała jej cała twarz. Westchnęła i ...
<Nike? Udało Ci się?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz