czwartek, 11 lipca 2013

Od Arii

Rano z Ortanusem zaczęliśmy się doskonale bawić. "Mądrzyłam" się na temat tego, co lubią dziewczyny, a on dopowiadał do moich słów zabawne zakończenia.
- Wiesz... dziewczyny lubią czułość i takie tam drobiazgi. Na przykład jak się je obejmie i przytuli. - powiedziałam, a Ortanus na żarty przysunął mnie do siebie i przytulił. - oboje się roześmialiśmy. - Albo jakieś drobiazgi... to sprawia radość. - potem poszliśmy nad wodę, gdzie zaczęliśmy się chlapać i śmiać. Ortanus na końcu dał mi różę, za pomoc. Był już wieczór...
- Dziękuje ci za wszystko... - powiedział i usiadł obok mnie. Wiedziałam, ze nie mogę... że nie powinnam, że to zakazane. Ale nigdy jeszcze w nikim się nie zakochałam tak mocno... tak prawdziwie. Zwykle bałam się innych wilków, a przy Ortanusie czułam się tak dobrze...
- Ortanus... ja przepraszam, mam nadzieję, że mi wybaczysz, ale zwyczajnie nie mogę się powstrzymać.
- Za co? - spytał zdziwiony.
- Za to. - przysunęłam się bliżej i pocałowałam go. Myślałam, że mnie odepchnie... albo odskoczy, ale nie. On nachylił się i poddał mojemu pocałunkowi. - Jesteś kimś naprawdę wyjątkowym. - wyszeptałam.
- Nie powinniśmy. - powiedział skołowany, choć miałam wrażenie, ze to mu się podoba.
- Nie zrobiłabym tego, gdybyś miał dziewczynę lub partnerkę, ale ja... ja po prostu nie mogłam. - on uśmiechnął się, podszedł bliżej i ucałował mnie w policzek. Był taki... och! Przystojny, mądry, miły, zabawny, czarujący i... gdyby ktoś dał mi kartkę, przez całe wieki nie mogłabym wypisać wszystkich jego zalet. To po prostu był Ortanus.
Najbardziej czarujący basior na świecie! - Dlaczego oddałeś pocałunek? - spytałam.

<Ortanus?>

Od Ortanusa cd Arii

Gdy Aria mnie pocałowała stałem skołowany. Kochałem Nike.
-Wybacz, ale mam już swoją lubą-wytłumaczyłem- ale nawet nie wiem czy ona mnie zechce...
-Widzę, że potrzebujesz pomocy specjalisty.-odpowiedziała z uśmiechem.- Czyli dziewczyny!
-Może jutro? Już się ściemnia...-powiedziałem zaspany.
-Dobrze.- zaśmiała się. Poszliśmy razem w ciszy do jaskiń. Długo nie potrafiłem zasnąć mimo mojego wcześniejszego zmęczenia. Długo myślałem o Nike i co zrobić by nas do siebie zbliżyć. Jutro zrobię jej niespodziankę. Nie wiem jeszcze jaką, ale może Aria mi pomoże. Teraz bez problemu zasnąłem śniąc o Nike.

<Aria? Jakieś porady?>

Od wilczycy Arii

Dziś wybrałam się do watahy, którą poznałam niedawno. Zobaczyłam tam kilka ciekawych wilków, z którymi wyśmienicie mi się rozmawiało.
- Witaj. - odezwał się ktoś, a ja się odwróciłam. - Jestem Ortanus.
- Cześć. - byłam szczęśliwa. - Nazywam się Aria.
- Chcesz się przelecieć? - zaproponował, a ja przytaknęłam. Lataliśmy długo. Opowiadał mi o sobie, a otem spytał, czy ja opowiem mu coś o mojej skromnej osobie. Wtedy zniżyłam lot i wylądowałam. - Coś nie tak? - spytał.
- Nie tylko... Ja... Bo wiesz... Nie mam ciekawego życia. Mojego ojca zabiła choroba. Patrzyłam jak umiera, jak co dnia staje się słabszy. Potam zostałam sama z mamą i moimi braćmi. Feliksem i Scotem. Naszą mamę zabił myśliwy pewnego zimowego poranka. Feliks został potrącony przez takie metalowe coś, co ludzie nazywają autem. A Scot... mój kochany braciszek... Złapano go kilka tygodni temu i tyle o nim słyszałam. - po policzku spłynęła mi łza.
- Ej... nie płacz. - Ortanus usiadł obok i otulił mnie skrzydłem. - To straszne. - powiedział.
- Będę mogła tu jeszcze kiedyś przyjść? - spytałam.
- Oczywiście czuj się jak w domu.
- Dziękuje...
- Za co? - spytał.
- Dzięki tobie pierwszy raz się uśmiechnęłam od nie pamiętam kiedy. - pocałowałam go w policzek. - Dziękuje. - ostatni raz go przytuliłam i odleciałam. Wiem, że jutro też tu przyjdę.



Ogłoszenia

Dzisiaj odwiedzi nas pewna wilczyca, Aria. Będzie naszym gościem.






imię: Aria
płeć: Wadera
wiek: 1 rok
zdolności: włada wodą




                                                                                                Pozdrawiam,
                                                                                                 Alpha Sara

poniedziałek, 8 lipca 2013

Od Ortanusa - ze szkoły dla Alph

         -Co zrobimy? Za tydzień koniec szkoły.-zapytała Nike.
-Ten czas tak szybko minął. Myślałem, że nie będziemy umieli doczekać się końca, a tu co?- trochę zrzedł mi uśmiech- Będziemy się dalej spotykać?
-Jeśli będę miała czas to tak.-odpowiedziała z namysłem.
-Dziękuję.- pocałowałem Nike. Teraz nie sprawiało mi to większej trudności. Było to przyjemne.- Przed wyjściem do szkoły na naszym terenie znalazłem nowe wspaniałe miejsca. Może kiedyś pójdziemy tam razem?
-Bardzo chętnie.-odpowiedziała Nike z uśmiechem i na chwilę przestaliśmy tańczyć.
-Może chce dama się czegoś napić?-zaproponowałem z ukłonem.
-Bardzo chętnie.- Nike nie potrafiła powstrzymać śmiechu. Mnie też on za chwilę dopadł i tak doszliśmy do Laguny Zakochanych. Usiedliśmy na brzegu.
-Uwielbiam to miejsce.-powiedziała Nike wtulając się w moje futro.
-Ja też. Jest takie magiczne.-odpowiedziałem patrząc zauroczony na Nike. Siedzieliśmy wtuleni w siebie jeszcze kwadrans. Później musieliśmy wracać, ponieważ zabawa się kończyła. Lecieliśmy wolno, lecz chwilę później byliśmy już pod pokojem Nike.
-Dobranoc.-powiedziałem i pocałowałem ją.
-Dobranoc.-odwzajemniła się Nike

Od Nike - ze szkły dla Alph

          Mój pobyt w szkole dla Alph dobiegał końca. Dziś wieczorem odbywał się bal, na który poszłam z Ortanusem. Po ostatnich wyznaniach byłam skołowana. Jego słowa... były takie realne, a mimo to trudno było mi w nie uwierzyć.
         Chciałam, alby dzisiejszy wieczór był wyjątkowy. Ostatnio przeszłam metamorfozę związaną z dorastaniem. Moje skrzydła za sprawą magii stały się podobne do skrzydeł elfa, ale mimo to nadal potrafiłam latać z zawrotną prędkością. Zapuściłam grzywkę... Ogólnie bardzo się zmieniłam. Moje dziecięce, różowe futro stało się teraz liliowe.
         Zaczął się bal. Kiedy stanęłam na łące, na której się odbywał zaraz przyszedł do mnie Ortanus i podarował mi piękną różę, obwiązaną czerwoną wstęgą.
- Wyglądasz cudownie. - wyszeptał, a ja uśmiechnęłam się. - Mogę panią porwać do tańca? - zażartował i w taki oto sposób zaczęliśmy tańczyć.
- Ortanus... ja dużo myślałam nad tym co mówiłeś i podjęłam decyzję...
- Ci... - położył mi łapę na ustach. - Zanim coś powiesz... - i pocałował mnie. Poczułam przyjemne ciepło i w głębi duszy wiedziałam, że czuje je już nie pierwszy raz. Spojrzałam na niego. Był nieco speszony, ale i widać - jednocześnie dumny. - Mogę znać twoją odpowiedź... teraz jestem już gotowy. - uśmiechnął się blado. Uśmiechnęłam się również. - Czy ten uśmiech znaczy, że czujesz to samo do mnie, co ja do ciebie? - nie odpowiedziałam nic, tylko odwzajemniłam pocałunek, który zadawał się trwać wiecznie. - Uznaje to jako tak...
- Tak, mój głuptasku... - tańczyliśmy jeszcze długo. Aż w końcu o coś zapytałam. - Co zrobimy? Za tydzień koniec szkoły.

<Ortanus?>

Od Ortanusa - ze szkoły dla Alph

-Nike ja...- uśmiechnąłem się i pocałowałem Nike.- Nike ja Cię kocham...
Stanęła jak zamurowana.
-Przepraszam...-odpowiedziałem zwisając głowę.-Nie wiem jak to się stało.
Nike zaczęła powoli się rozluźniać.
-Ty mnie kochasz?- zapytała.
-Tak. Jesteś piękna jak ta laguna. Taka miła i serdeczna.-odpowiedziałem na zadane mi pytanie.
-Ortanusa ja...-zaczęła się trochę jąkać.- Ja jeszcze muszę to przemyśleć.
-Wiem. To będzie Twoje życie i musisz wszystko dobrze przemyśleć.-nie zdziwiło mnie to co powiedziała.-A teraz już chodź. Zbliża się wpół do dziesiątej. Musimy wracać.
I polecieliśmy razem do szkoły.
-Nike ja...- uśmiechnąłem się i pocałowałem Nike.- Nike ja Cię kocham...
Stanęła jak zamurowana.
-Przepraszam...-odpowiedziałem zwisając głowę.-Nie wiem jak to się stało.
Nike zaczęła powoli się rozluźniać.
-Ty mnie kochasz?- zapytała.
-Tak. Jesteś piękna jak ta laguna. Taka miła i serdeczna.-odpowiedziałem na zadane mi pytanie.
-Ortanusa ja...-zaczęła się trochę jąkać.- Ja jeszcze muszę to przemyśleć.
-Wiem. To będzie Twoje życie i musisz wszystko dobrze przemyśleć.-nie zdziwiło mnie to co powiedziała.-A teraz już chodź. Zbliża się wpół do dziesiątej. Musimy wracać.
I polecieliśmy razem do szkoły.