- Ortanus ja... -
zastanowiłam się chwilę. W ogóle nie wiedziałam jak mam zacząć. Tyle dla
mnie zrobił, pocałowałam go on zrobił to samo... ale nie powiedział mi,
że mu na mnie zależy, że mnie kocha, a ja nie byłam pewna swoich uczuć.
Może to tylko zauroczenie...? I na dodatek wcale nie byliśmy razem.
Nasza znajomość nadal tkwiła na przyjaźni. - Ja wtedy nie powinnam cię
całować.
- Nic się nie stało...
- Ortanus... - wstałam na łapy. -
To wszystko za szybko... Ja tak nie potrafię. - w oczach stanęły mi
łzy... byłam taka skołowana. A najgorsze było to, że odeszłam, a on nic
nie powiedział. Stał jak wryty, nie starał się mnie zatrzymać. O jeju...
jakie to trudne.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz