- Regen ja...Nie rób tak więcej.
- Jak? - zapytał ze swoim złośliwym uśmieszkiem, który zawsze lubiłam i znów mnie pocałował. Tym razem mocniej, namiętniej. Odskoczyłam od niego jak oparzona.
- Mówiłam, żebyś przestał. - chciałam, żeby mój głos przypominał krzyk, ale nie udało się. Nie mogłam.... wydusić z siebie nic. Na nieszczęście Regena całą akcję widział Ortanus. Doskoczył on szybko do nas i stanął po między mną, a Regenem.
- Nie słyszałeś! Zostaw ją! - krzykną Ortanus i znów popchną Regena. Ten był już na to gotowy i tylko zachwiał się na łapach, nie zmieniając swojej pozycji.
- Może niech sama zdecyduje! - wrzasnął Regen i rzucił się na Ortanusa. Ten powalił go na ziemię, jednak nie na długo.
- Przestańcie! Już! Dosyć! - okładali się, a ja nie wiedziałam co robić. - Dobra! Zabijajcie się ale beze mnie! - jak dobrze, że Ortanus nauczył mnie latać. Wzbiłam się w powietrze, w momencie, gdy tamci kończyli walkę.
- Jest burza! Nie leć! - krzyknął któryś z nich, ale już nie wiem który. Wzbiłam się wysoko, chciałam polecieć do domu. Odpocząć od nich i od szkoły.
Nagle zerwał się mocniejszy wiatr i rzucił mną w powietrze, a potem wygiął skrzydła i z kretesem spadłam na ziemię.
- Gdzie... gdzie ja jestem. - ocknęła się w dziwnym pomieszczeniu.
- Jesteś w szpitalu kochana. - patrzyły na mnie błękitne oczy, należące do jakiejś białej wilczycy.
- Gdzie rodzice... gdzie Soraja? Moja... moja siostra.
-Jesteś w szkole dla Alph.
- Dla Alph... a pamiętam. Czy dziś jest piątek?
- Nie kochana... wtorek.
- Pierwsza pełnia?
- Druga. - odparła wilczyca. Potem odwróciła się do nauczycieli stojących za nią i powiedziała kilka słów. - Podejrzewam uraz głowy. Nike nie pamięta nic z przed ostatniego tygodnia. Jej ostatnie wspomnienie to pietrwszy dzień w szkole dla Alph. Potem pustka... pamięć może wrócić, ale nie koniecznie.
- Nike! - do łóżka dopadł Ortanus i Regen.
- Co się wam stało? - spytałam widząc ich podbite oczy i wielkie lima na ciele.
- Nie pamiętasz? - spytał Regen.
- Pobiłam was? - nie wiedziałam co się dzieje.
- Co pamiętasz...? - spytał Ortanus.
- Jak poszliśmy się zapisać.... mam pokój 13. A było coś potem?
<Ortanus, Regen?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz