poniedziałek, 8 lipca 2013

Od Ortanusa - ze szkoły dla Alph

-Nike ja...- uśmiechnąłem się i pocałowałem Nike.- Nike ja Cię kocham...
Stanęła jak zamurowana.
-Przepraszam...-odpowiedziałem zwisając głowę.-Nie wiem jak to się stało.
Nike zaczęła powoli się rozluźniać.
-Ty mnie kochasz?- zapytała.
-Tak. Jesteś piękna jak ta laguna. Taka miła i serdeczna.-odpowiedziałem na zadane mi pytanie.
-Ortanusa ja...-zaczęła się trochę jąkać.- Ja jeszcze muszę to przemyśleć.
-Wiem. To będzie Twoje życie i musisz wszystko dobrze przemyśleć.-nie zdziwiło mnie to co powiedziała.-A teraz już chodź. Zbliża się wpół do dziesiątej. Musimy wracać.
I polecieliśmy razem do szkoły.
-Nike ja...- uśmiechnąłem się i pocałowałem Nike.- Nike ja Cię kocham...
Stanęła jak zamurowana.
-Przepraszam...-odpowiedziałem zwisając głowę.-Nie wiem jak to się stało.
Nike zaczęła powoli się rozluźniać.
-Ty mnie kochasz?- zapytała.
-Tak. Jesteś piękna jak ta laguna. Taka miła i serdeczna.-odpowiedziałem na zadane mi pytanie.
-Ortanusa ja...-zaczęła się trochę jąkać.- Ja jeszcze muszę to przemyśleć.
-Wiem. To będzie Twoje życie i musisz wszystko dobrze przemyśleć.-nie zdziwiło mnie to co powiedziała.-A teraz już chodź. Zbliża się wpół do dziesiątej. Musimy wracać.
I polecieliśmy razem do szkoły.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz