Znałem Regena z kolonii, gdy byliśmy
jeszcze mali. Ja jeszcze wtedy nie miałem skrzydeł. Mieliśmy razem
pokój. Na każdej lekcji dochodziło między nami do bójki, ponieważ on się
droczył, że potrafi latać, a ja nie. Niestety znowu jesteśmy z razem w
klasie. A co gorsze to on zna Nike. Gdyby mógł się czasem odczepić. Ale
on jest taki zadziorny. Jeśli znowu mi podskoczy będę gotowy go zabić.
Za te wszystkie lata. Dość już o nim. Tak jak powiedziałem poszedłem z
nimi podpisać się na karcie. Regen chcąc zaimponować Nike podpisał się
bardzo szybko. Widziałem jak puścił do niej oko. Ja podpisywałem się
ostatni. Jego łapa w porównaniu z moją była o wiele mniejsza. Ja miałem
numer jaskini 12 a on 34. Nike poszła rozpakować swoje rzeczy, a ja
przechadzałem się po holu. Gdy tak chodziłem wpadł na mnie Regen.
- Nie zbliżaj się do niej! Nike jest moja!-warknął na mnie.
- Nike nie jest niczyją własnością. To ona wybierze swojego
partnera.-powiedziałem bez żadnych komplikacji. Obróciłem się i
zapukałem delikatnie do jaskini Nike.
- Kto tam?-zapytała Nike.
- To ja Ortanus.-odpowiedziałem.- Chciałem się zapytać czy...
- Cześć Nike to ja Regen .- wypowiedział te słowa z dumą.
- Chciałem się spytać czy nie pomóc Ci w rozpakowywaniu, bo za chwilę zaczyna się apel.
- Dzięki Ortanus.-odpowiedziała Nike.-Mógłbyś wynieść moją walizkę? Uwaga jest bardzo ciężka.
- Zostaw tę sprawę zawodowcom.-Regen mnie wyprzedził. Chciałem zobaczyć
czy podniesie tą walizkę więc usiadłem obok Nike. Regen z trudem uniósł walizkę. Podleciałem do niego i powiedziałem:
- Zostaw tę sprawę milszym.-bez trudu wziąłem walizkę i odłożyłem ją na
wskazane miejsce przez Nike.-Pomóc Ci jeszcze w czymś Nike?
- Nie dzięki. Już skończyłam. Może pójdziemy razem na apel?-odpowiedziała.
-Z wielką chęcią.-odpowiedziałem. Regen poszedł za nami coś mamrocząc.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz