środa, 3 lipca 2013

Od Nike - ze szkoły dla Alph

          Pielęgniarki wyszły i przyszli chłopcy.
- Jak się czujesz? - wyskoczyli jednocześnie.
- Chwila moment... Ja umiem latać?
- Tak. - odparł Ortanus.
- Kto mnie tego nauczył...
- To długa historia... ale wiesz, trochę ci pomogłem.
- Pocałowałam cię? - nadal nie mogłam uwierzyć, ze to zrobiłam.
- Tak, a ja ciebie...
- Skąd mam lilijkę we włosach?
- Od mnie. - ciągną Ortanus.
- Ty! - zwróciłam się do Regena. - Ty mnie...
- Tak dwa razy.
- I nie dostałeś za to?!
- Sam się dziwię. - odparł Regen.
- Ja... nic nie pamiętam. Łzy stanęły w mi w oczach. - Czy ja chodzę z którymś z was.
- Nie. - odpowiedzieli jednocześnie, a ja odetchnęłam z ulgą. To byłoby straszne mień chłopaka i nie pamiętać czy się go kocha. Nagle do sali wparowała Soraja.
- Co ty tu robisz?! - krzyknęłam zdumiona. - Gdzie mama?
- Mama musiała iść zająć się watahą, kazała cię pozdrowić i uściskać. - mała przytuliła mnie. - A ja od jutra zaczynam lekcje!
- Chłopaki... ja na serio nie wiem o co chodzi, dzięki za odwiedziny, ale muszę pobyć z siostrą. Spotkamy się na zajęciach. - oboje wyszli bez słowa.

<Chłopaki?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz