Od Ortanusa- Szkoła dla Alph
- No co ty Nike. Niegniewam się.-odparłem i odwzajemniłem pocałunek.
Czułem się zarazem dziwnie jak i przepełniała mnie radość. Byłem
zakochany. Jestem szczęśliwy gdy widzę Nike tak zadowoloną. Nie chciałem
jej prowokować. Lecz to było konieczne. Do końca przerwy został jeszcze
kwadrans. Położyliśmy się na polanie i rozmawialiśmy. O przyszłości...
Przerwa dobiegła końca.Widziałem Sashę i Regena lecących razem do
szkoły. Odleciałem na chwilę od Nike i przyniosłem jej piękną,
różnokolorową lilię, którą wpięła sobie w grzywkę.
-Dziękuję.-odpowiedziała.-Jest bardzo piękna.
-Nie ma za co.-zarumieniłem się.-Dla ciebie mogę nawet zginąć.
-Ortanus ja...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz