Rano z Ortanusem zaczęliśmy się doskonale bawić. "Mądrzyłam" się na
temat tego, co lubią dziewczyny, a on dopowiadał do moich słów zabawne
zakończenia.
- Wiesz... dziewczyny lubią czułość i takie tam drobiazgi. Na przykład
jak się je obejmie i przytuli. - powiedziałam, a Ortanus na żarty
przysunął mnie do siebie i przytulił. - oboje się roześmialiśmy. - Albo
jakieś drobiazgi... to sprawia radość. - potem poszliśmy nad wodę, gdzie
zaczęliśmy się chlapać i śmiać. Ortanus na końcu dał mi różę, za
pomoc. Był już wieczór...
- Dziękuje ci za wszystko... - powiedział i usiadł obok mnie.
Wiedziałam, ze nie mogę... że nie powinnam, że to zakazane. Ale nigdy
jeszcze w nikim się nie zakochałam tak mocno... tak prawdziwie. Zwykle
bałam się innych wilków, a przy Ortanusie czułam się tak dobrze...
- Ortanus... ja przepraszam, mam nadzieję, że mi wybaczysz, ale zwyczajnie nie mogę się powstrzymać.
- Za co? - spytał zdziwiony.
- Za to. - przysunęłam się bliżej i pocałowałam go. Myślałam, że mnie
odepchnie... albo odskoczy, ale nie. On nachylił się i poddał mojemu
pocałunkowi. - Jesteś kimś naprawdę wyjątkowym. - wyszeptałam.
- Nie powinniśmy. - powiedział skołowany, choć miałam wrażenie, ze to mu się podoba.
- Nie zrobiłabym tego, gdybyś miał dziewczynę lub partnerkę, ale ja...
ja po prostu nie mogłam. - on uśmiechnął się, podszedł bliżej i ucałował
mnie w policzek. Był taki... och! Przystojny, mądry, miły, zabawny,
czarujący i... gdyby ktoś dał mi kartkę, przez całe wieki nie mogłabym
wypisać wszystkich jego zalet. To po prostu był Ortanus.
Najbardziej czarujący basior na świecie! - Dlaczego oddałeś pocałunek? - spytałam.
<Ortanus?>
Jejku świetny blog !
OdpowiedzUsuńZgadzam się z tobą ;)
Usuń